17-18.05.2008 - V Rajd do Europy - dwudniowa wycieczka nad jezioro Firlej

galeria

Kolejny już V Jubileuszowy rajd do Europy przeszedł do historii. Pozostały tylko wspomnienia wspomagane przez sporą serię fotek. Tegoroczny rajd zaszczyciło dwanaścioro browersów oraz 2 kandydatów na browersów czyli Pitras i Pawełłł. Ze starej gwardii pojawili się: Krysia, Ania, Morda, Fryta, Pirania, Kamil, Łotrzyk, Aro, Krzysiek B, Coca Cola, Tomek i kolega Siwy, który niestety musiał robić za wóz techniczny. Pogoda nam dopisała więc muskani dość silnymi promieniami słońca po odbyciu standardowej, rytualnej już zbiórki rozpoczęliśmy tempem rekreacyjnym jubileuszowy rajd. Trasa wiodła raczej spokojnymi drogami naszej pięknej lubelszczyzny, najpierw lasem na Rudy, Końskowolę, Chrząchówek, Barłogi, Łąkoć. I tu na 30 kilometrze pierwsza przerwa techniczna. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej w kierunku Kozłówki, gdzie był przewidziany drugi postój. Zwiedzanie zabytkowego parku, fotki z socrealistycznymi reźbami i piękne pawie na wolności.... ;). Po prawie godzinnym postoju niczym sprinterzy pognaliśmy nad Firlej. Tempo całej trasy bardzo spokojne, rodzinne (19 km/h). Założeniem była czysta rekreacja i podziwianie naszej pięknej przyrody dopiero co obudzonej po zimie. Na miejscu po rozlokowaniu się w domkach i sprawdzeniu zawartości lodówek wypełnionych po brzegi przez obsługę wozu technicznego rozpaliliśmy grila. Po części kulinarnej, połaczonej ze śmiałymi występami artystycznymi coniektórych, z upływem czasu coraz bardziej odważnych biesiadników, odbyło się doroczne pasowanie na browersów. Kandydaci po przyjęciu porcji rozgrzewających masaży pośladków.... ;) z pomoca wybranych ojców chrzestnych przyjęli też tradycyjną miksturę, bądź co bądź wcale nie chłodzącą....:) i w ten sposób powiększyli grono pełnoprawnych browersów. Następnie przystąpiliśmy do konkursów, gier i zabaw, jak np. tradycyjne browersowe kręcenie kija. Tu bezkonkurencyjni okazali się Ania w kategorii kobiet i Pirania wśrod mężczyzn. Otrzymanych nagród zazdrościli im wszyscy. Strudzeni po wyczerpujących grach oraz całym dniu na świeżym powietrzu grzecznie poszlismy wszyscy spać, niczym kopciuszek zaraz po wybiciu północy. Rano po pysznym śniadaniu ruszyliśmy w drogę powrotną, tempem bardzo leniwym do naszej bazy w Puławach. Liczniki pokazały 120 kbm. Krótko podsumowując ten rajd: nie możemy się doczekać następnego. Ci co nie byli niech żałują. Zapraszamy na nasze następne imprezy.

Fryta