09.09.2007 - Rajd rowerowy z ciuchcią

galeria

Kolejny rajd browesrów przeszedł do historii. Pozostały tylko miłe wspomnienia.
Rajd "ciuchcią' rozpoczął się o 8:15 na puławskich błoniach. Pogoda niestety odstraszyła wielu kolarzy, pochmurnie, chłodno, a do tego silny wiatr. Na start przyjechało 8 osób. Browersów reprezentowali: Morda, Łotrzyk, Fryta, Krzysiek C oraz Kamil z żoną. Ruszyliśmy do Nałęczowa poprzez Końskowolę, Pozóg, Klementowice, Buchałowice, Drzewce. Trasę tą dobrze już znamy, pokonujemy ją prawie na pamięć. Już w Buchałowicach napotkaliśmy pierwszy deszcz tego dnia i jak się później okazało nie ostatni. Całe szczęście, że wiejący wiatr pomagał nam jechać do przodu, rozwinąć tylko żagle. Spokojnym tempem, prawie bez wysiłku dotarliśmy na peron ciuchci. Punktualnie, o godz. 10:30 ruszyła Wąskotorowa Kolej dojazdowa ku swojemu przeznaczeniu. Wagony ku zdziwieniu pełne ludzi pragnących przeżyć jak i my wycieczkę pełną wrażeń. Około 12:30 dotarliśmy na łąkę, na której tradycją jest ognisko rozpalane przez organizatorów. Po zjedzeniu kiełbaski ruszyliśmy dalej przez Polanówkę, Wilków, Zastowy, Podgórz. Dalej zjechaliśmy z drogi asfaltowej i przyjęliśmy azymut Męćmierz. Tu kolejny deszcz tego dnia spowodował, że po kilku kilometrach jazdy po bezdrożach w błocie wyglądaliśmy, jakbyśmy wyszli z budowy. Ubrania nasze wyglądały, jakbyśmy odeszli od wapna. W Męćmierzu kolejna przerwa wymuszona poprzez "gumę". Tym razem farciarzem był Kamil. Całe szczęście, że gumę złapał tuż obok miejscowego baru. Po załataniu dziury w dętce, posileniu się ruszyliśmy dalej do Puław przez Kazimierz, Bohotnicę. Liczniki wskazały 72 kbm.

Fryta