| galeria |
11 listopada odbył się ostatni wspólny rajd rowerowy organizowany przez b'Rowersów i MOSiR wieńczący sezon 2005. Mimo zaawansowanej jesieni pogoda była dla nas bardzo łaskawa. O godz. 10:00 tradycyjnie na łąkach spotkali się b'Rowersi wsparci silną grupą kolarzy z Mostostalu oraz nie zrzeszonymi z miasta, zaproszonymi przez MOSiR. W sumie uzbierało się około 40 osób. Ruszyliśmy główną drogą do Końskowoli i następnie do Skowieszyna. Pierwszy postój pod kultowym sklepem VEZO (szkoda, że nie był czynny), kolebką b'Rowersów i oczekiwanie na pozostałych, które uprzyjemnił Ojro serwując napoje rozgrzewające. Dalsza trasa miała przebiegać przez wieś aż do Włostowic, ale że czasu mieliśmy dużo i nikomu się nie spieszyło zrobiliśmy kolejny postój pod następnym (tym razem otwartym) sklepem, żeby wszystkim dać szansę na regenerację sił. Kolejnym etapem wycieczki była wizyta na jedynej w okolicy farmie strusi. Wbrew obiegowym pogłoskom ptaszyska nie chowały głów w piasek, choć tyle samo w nich strachu co i ciekawości. Dalsza trasa rajdu to jazda terenowa po górkach i wąwozach "czarnego szlaku". O ile jazda pod górkę nie sprawiała większych trudności, to zjazd śliskim wąwozem niektórzy zaliczyli z upadkiem, wyróżnienie za najpiękniejszego orłą tym razem przypadło Łotrzykowi. Mimo przygód wszyscy szczęśliwie dotarli do końca szlaku pod wyciągiem narciarskim. Jako że był to również Rajd Niepodległości pojechaliśmy pod pomnik przy Kościele we Włostowicach, gdzie delegacja złożyła hołd bojownikom o niepodległość. Następnie ulicami miasta wśród peletonu uczestników Ulicznych Biegów Niepodległości dotarliśmy do Alei Królewskiej. Tam opuściliśmy biegaczy i udaliśmy się na stadion MOSiR, gdzie czekały na nas wcale nie mniejsze atrakcje niż te z trasy rajdu. Sprawnie rozpaliliśmy ognisko i zaczęliśmy się posilać pieczonymi kiełbaskami i napojami mocno rozgrzewającymi zmarznięte ciała. Kiedy integracyjny cel ogniska został osiągnięty, nastąpił moment kulminacyjny imprezy - wręczenie nagrody dla najbardziej wytrwałego b'Rrowersa roku. Tytuł oraz piękna statuetka kolarza tym bardzie cenna, że ufundowana przez samych b'Rrowersów uczestniczących w jazdach w sezonie 2005 trafiły w ręce Lolka. Szampan lał się strumieniami, pstrykały flesze, były gratulacje, wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy. Bardzo udana impreza zakończyła się wraz z nastaniem ciemności. Najwytrwalsi zakończyli rajd zgodnie z nową świecką tradycją, czyli u Sokoła.
[lolek]