| mapa | galeria |
Wyznaczony na 6 sierpnia VI Rajd rowerowy B'rowersów z powodu pogody miał przebieg nieco inny od planowanego. Na starcie stawiło się siedmioro zrowerowanych i zdesperowanych b'Rowersów. Mimo ze padał deszcz ruszyliśmy na trasę. Niestety ulewa się wzmagała i nie było sensu walczyć z przeciwnościami losu. Zawróciliśmy więc na Ośrodek Wypoczynkowy na Wólce. Schroniliśmy się pod namiotem i mimo że pogoda się nie zmieniała humory dopisywały. Po krótkiej dyskusji postanowiliśmy dokonać swego rodzaju dogrywki za 2 tygodnie.
Jak powiedzieliśmy tak zrobiliśmy. W niedzielę 20 sierpnia aura była bardziej łaskawa i na starcie w promieniach słoneczka stawiło się ponad 30 uczestników. Kilkoro pierwszy raz jechało w naszej grupie. To świadczy dobrze o naszej idei, a także o popularności. Stronka robiona przez kol. Siwego przynosi oczekiwane rezultaty.
Pod halą MOSiR tradycyjne startowe foto i na trasę. Przez las w stronę Niebrzegowa. Tak liczna grupa prezentowała się bardzo okazale rozciągnięta na kilkuset metrach wąskiej leśnej dróżki. Na Bonowskich łąkach cześć z nas zatrzymała się na chwile odpoczynku, a pozostali skoczyli do Niebrzegowa na batonika. Wrócili raz dwa i już razem wjechaliśmy na łąkę. Mnóstwo polnych kwiatów wymalowało ją jak kolorowy kobierzec. Polna droga była urozmaiceniem asfaltu, ale najlepsze było dopiero przed nami. Taras widokowy nad zarośniętą trzciną taflą jeziora zrobił na wielu - zawłaszcza tych, którzy widzieli rezerwat po raz pierwszy – duże wrażenie. Przyznawali się nawet ze nie mieli pojęcia jakie tajemnice ma jeszcze nasza ziemia przed wieloma z nas. Po zejściu z tarasu wsiedliśmy na rowery i skierowaliśmy się w strone wioski Bałtów. I tu zaczął się hardcore. Wysuszona i rozjechana przez traktory leśników droga była miejscami nieprzejezdna i sprawiała większości wiele kłopotów. Nic jednak nie było w stanie popsuć doskonałych humorów. Za Bałtowem było już troche lepiej. Mieszkańcy tej wioski, którzy pracują w Azotach utorowali obok drogi bardzo wygodną rowerową ścieżkę. Przez Azoty i Majdan dotarliśmy jak zawsze na Ośrodek Wólka Profecka, gdzie przy grilu zakończyliśmy nasz rajd.
Bardzo miłą niespodzianką było pojawienie się kilkorga młodych pasjonatów rowerowania. Najmłodszy uczestnik rajdu miał 2,5 roku, a najstarszy wcale nie chciał się przyznać......, a może poprostu już nie pamiętał....:)))). Dodam, że po raz pierwszy jechał z nami Prezes TKKF Zenon Stasiak.
Zegary pokazały ok. 40 km
[prezes]