| mapa | mapa animowana | galeria |
Mimo ze sezon trwa już kilka tygodni i wykręciliśmy kilkaset km to dopiero w miniony weekend wyjechaliśmy na dłuższy rajd. Pod hasłem „Rowerem do Europy” zorganizowaliśmy dwudniowy rajd po bocznych drogach naszego regionu na trasie Puławy – Firlej. O 9:30 na zbiórkę pod Halą Sportową MOSiR stawiło się siedemnastu b’rowersów lub kandydatów na b’rowersów i obsługa wozu technicznego. Po startowych formalnościach ruszyliśmy na trasę. Najperw zajechaliśmy do lokalu „Pod ... Sokołem” gdzie planowane było zakończenie rajdu. Dalej przez tory, lasem na Rudy do Końskowoli, a potem Chrząchówek dojechaliśmy na pierwszy popas przed drogą Warszawa – Lublin. Z do dziś nie wyjaśnionych przyczyn wóz techniczny, który miał na nas czekać spóźnił się i wprowadził sporo zamieszania w harmonogram rajdu. Po przydługim wypoczynku ruszyliśmy dalej: Nowy Dwór, Barłogi, Łąkoć i jeszcze kilka mniejszych wiosek do Wiekiego, gdzie zaplanowaliśmy półmetkowy odpoczynek. Po drodze przy tablicy naszego sponsora Zakładów Azotowych „Puławy” zrobiliśmy sobie piękne grupowe foto. Pogoda wyraźnie się wyklarowała i pozwoliła na uwolnienie naszych pięknie wyrzeźbionych sylwetek z ciepłych okryć. Na ten widok ptaki zaczęły jakoś ładniej śpiewać. Ładną asfaltową drogą dojechaliśmy aż pod Michów i omijając miasteczko skręciliśmy w prawo w polną drogę. Między polami przez Rudzienko i Elżbietów spacerowym tempem dotarliśmy do Rudna i dalej pod Młyniska na ostatni popas. Tym razem na skraju lasu. Ten błąd bardzo szybko udowodniły nam stada komarzyc kąsając bez opamiętania. Za Młyniskami wjechaliśmy w leśną drogę i zaczęły się klimaty jak z Camel Trophy. Kałuże jak jeziora na całą szerokość drogi i błoto przeplatane z piachem urozmaiciły nasze rowerowe doznania. Na końcu trasy tuż przed Firlejem wyszedł nam naprzeciwko przydrożny zajazd gdzie strudzeni posililiśmy się gorącym posiłkiem. O 15:30 dotarliśmy do celu podróży. Czekali już na nas niezrowerowani. Szybkie zakwaterowanie i mogliśmy szykować się do zasłużonego posiłku z grila. Mela jak zawsze miała przygotowane wyśmienite mięsko i serwowała smakołyki nie z tej ziemi. Mogliśmy też wreszcie otworzyć tradycyjne browersowe piwko. Smakowało wyśmienicie.
Przy ognisku kolega KO-wiec urządził konkurs kręcenia kijem, w którym uczestniczyli wszyscy sprawni na ciele i umyśle a nagrody zwinęli Pirania za najlepszy czas i Łotrzyk za „styl”. Ciemną nocą nowi w naszym gronie dostąpili zaszczytu pasowanie na B’Rowersa.
Oj działo się działo. Aż ośmioro z sukcesem przebrnęło przez skomplikowaną procedurę pasowanie i przyjęcia do naszego elitarnego grona. W świetnych humorach udaliśmy się na spoczynek aby odpocząć przed następnym pełnym wrażeń dniem.
Poranek przywitał nas chłodny i pochmurny. Szybkie śniadanko, pakowanie rumaków, wozu technicznego i w drogę. Na szczęście słonko szybko wyszło i zaczęło nawet przypiekać. Tym razem powrotna droga wiodła przez Kamionkę, Samoklęski, Michałówkę i Abramów. W Wielkim wkroczyliśmy na szlak, którym jechaliśmy poprzedniego dnie i tą trasą wróciliśmy do Puław. Przywitał nas kolega Sokół w swoim lokalu z honorami i serwował wyśmienite szaszłyki. Polecam wszystkim bo mało już takich delicji na świecie.
Rajd zakończyliśmy snując plany na przyszłość, o których już niedługo opowiemy na tej stronie w okienku „imprezy”
Trasa rajdu 115 km, uczestników na rowerach: 17 osób.
[Prezes]
Nasi sponsorzy:
