W sobotnie mglisty poranek 19 lipca 2003r. zebraliśmy się zgodnie z planem pod halą sportową MOSiR. Pogoda była bardzo taka sobie. Mglisto, wilgotno, pochmurno. Deszcz wisiał w powietrzu. Kilkunastu odważnych b'Rowersów, w tym kilka dziewczyn i młodzieżowców porwało się jednak i ruszyliśmy na zaplanowaną trasę. Przez Górę Puławska, Łękę i Gniewoszów (tu pokropiło z nieba już naprawdę) spokojnym tempem dojechaliśmy do Czarnolasu. Chętni zwiedzili dworek, w którym mieści się Muzeum Jana Kochanowskiego. Dworek nie jest tym, w którym mieszkał Mistrz Jan, ale podobno został zbudowany na historycznych fundamentach tego prawdziwego z XVI w. W miejscowym sklepiku zakupiliśmy kilka produktów odżywczych i po konsumpcji ruszyliśmy dalej. Skierowaliśmy się na południe. Malownicza okolica rekompensowała nam niedogodności pogodowe. Po przekroczeniu ruchliwej trasy Lublin - Radom wyszedł nam naprzeciwko las. No tu dopiero zaczął się rajd HARDPORNO OFFROAD. Chyba największą frajdę miał Filip, bo jazda po osie rowerowych kół przez kałuże i błoto dla 8 latka to nie lada gratka. Melka jakoś znosiła zabawy umorusanego po czapkę syna. Lasem dotarliśmy do Trzcianek, a dalej przez Klikawę z górki na most. Stąd to już tylko rzut beretem do Ośrodka na Wólce. Ponieważ pogoda w dalszym ciągu była jaka była to zakończenie rajdu nie było tak okazałe jak poprzednio. Nic nie było jednak w stanie zepsuć nam humorów. Trasa tym razem była najdłuższa z dotychczasowych i wyniosła ok. 60 km.
[prezes]