II rajd rowerowy Browersów po drogach Ziemi Puławskiej - 31 sierpnia 2002

Po świetnym I rajdzie b’Rowersi nabrali jeszcze większego zapału i wyruszyli na drugi wspólny wypad za miasto. Stało się to już nową świecką tradycją, że rajdy mają charakter rodzinny i biorą w nim udział matki, żony, kochanki i oczywiście młody browersowy narybek. Tym razem skierowaliśmy się na południe. Szybki przeskok przez mocno zmechanizowaną i zatirowaną drogę lubelską do Końskowoli i skręt w prawo na Celejów. Jazda w towarzystwie „blacho-smrodów” nie jest przyjemna więc z radością przywitaliśmy ciszę i spokój jaka nas teraz otaczała. Spacerowa jazda, piękna pogoda i miłe towarzystwo to jest to. Za Pożogiem teren zaczął się fałdować i na pierwszym zjeździe kraksa. Do dziś jedni twierdza, że to łasica śmignęła Wojciowi między szprychami, inni że widzieli tuż przed faktem błysk z nieba i to musi być sprawka obcych cywilizacji, a jeszcze inni że matka Ziemia poprostu kocha swoje dzieci i je czasem tuli do siebie. Fakt jednak jest taki: Wojcio zaliczył tzw. OTB czyli lot na rowerkiem do przodu nad kierownicą centralnie na policzek. Szkoda, że Adi nie uwiecznił tego na kamerce bo mogłoby to wyjaśnić niezrozumiałe zachwianie praw Newtona. Co by nie mówić to Wojcio otrzepał się jak na dzielnego chłopa przystało, otarł pot i krew następnie po opatrzeniu ran na pogotowiu dojechał wozem technicznym do reszty grupy na zasłużony „ISOSTAR”. Posileni w sklepiku w Celejowie ruszyliśmy na Karmanowice gdzie na wzniesieniu mogliśmy podziwiać panoramę na naszą wspaniałą fabrykę kredek świecowych. Co to był za widok. Dalej spokojnie z górki do Klementowic gdzie nasz stary Casanowa zwany DJ-Lama pokazał jak go płeć piękna przyciąga. Tak się zbliżył do Dominiki, że oboje zaliczyli wywrote. Na szczęście tylko lekko ucierpiała łydka Dominiki i koło w rowerku DJ’a więc śmiechu było sporo. Ponieważ po zatoczeniu pętli dotarliśmy do drogi na Pożóg gdzie miał miejsce kraksa Wojcia wszyscy na miejscu zdarzenia złożyliśmy wieniec polnych kwiatów i minutą ciszy uczciliśmy „ofiarę”. W Końskowoli przekroczyliśmy lubelską drogę i przez Młynki dotarliśmy piękną pustą trasą na nasz Ośrodek Wypoczynkowy na Wólce. Tu tradycyjne ognisko kiełbaski i konkursy. Kto był ten pamięta świetną zabawę i doskonałe humory. Ja z kronikarskiego obowiązku opisze tylko jeden konkurs. Prawdziwi twardziele staneli w szranki. Picie piwa z kufla na czas. Zawody stały na światowym poziomie a do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Najlepsze wyniki osiągnęli dwaj Panowi A.: ADI i ARO. Po fantastycznej walce wygrał ARO a wynik Was powali na kolana. Kufel średnio letniego piwa wypił w 3 (słownie: TRZY) sekundy. Wiem, że trudno uwierzyć ale to święta prawda. Zabawa jak zwykla trwała do wieczora. Mamy więc za sobą drugi wspaniały rajd. Długość trasy: 50km, a apetyty rosną.

[prezes]


Puławy - Końskowola - Pożóg - Las Stocki - Celejów - Karmanowice - Stok - Klementowice -
Pożóg - Końskowola - Młynki - Ośrodek Wypoczynkowy "Wólka Profecka"